Ducati rozważa pozbycie się Lorenzo

Ducati rozważa pozbycie się Lorenzo, tak donosi hiszpańska prasa. Powodów ku temu jest kilka, ale dwa przemawiają za tymi plotkami wyjątkowo mocno. Pierwszy z nich, to bardzo słabe wyniki, jakie zrobił w tym sezonie Jorge Lorenzo na Ducati. Hiszpan jest najsłabszym zawodnikiem startującym na bolońskim motocyklu. W tabeli wyprzedzają go zawodnicy Reale Avintia Racing (Hector Barberá, Loris Baz), The Pull & Bear Aspar Team (Karel Abraham i Alvaro Bautista) oraz ekipa OCTO Pramac Racing (Scott Redding i Danilo Petrucci). O Dovim z fabrycznego boksu nie wspominając. Co gorsza dla Lorenzo wspomniany Dovizioso pokazuje bardzo dobre tempo i walczy w czołówce testów i wyścigów, co potwierdza zdaniem włoskich oficjeli, że problem jest z Jorge, a nie z motocyklem. Znakomite wyniki Casey Stonera w czasie przedsezonowych testów jedynie wzmacniają tą falę krytyki.

Po drugie Jorge Lorenzo zachował się okropnie w czasie Grand Prix Argentyny. Po prostu okropnie i dla jego zachowania nie ma żadnego wytłumaczenia. Hiszpan z pogardą rzucił swoje Ducati na trawę, co nie umknęło uwadze kamer. Kierownictwo Ducati, które zapłaciło Hiszpanowi grube miliony za jazdę w ich teamie widząc to dostało takiego ciśnienia, przy którym to panujące we wnętrzu Ziemi to jedynie lekkie wzdęcie. I słusznie. Motocykl, który przewrócił Lorenzo, to nie tylko 150 kg metalu i włókna węglowego. To przede wszystkim owoc gigantycznego wysiłku sztabu ludzi, ogromnych nakładów i wielkich nadziei ludzi stojących za Ducati i Ducati Corse. Reakcja Lorenzo to okazanie całkowitego braku szacunku dla inżynierów, mechaników, sponsorów, ale także fanów. Mistrz Świata, niezależnie od tego jak nie byłby sfrustrowany, nie może pozwalać sobie na takie zachowania…

Nawet jeśli plotki o pomysłach na pozbycie się Jorge Lorenzo z zespołu Ducati mają solidne umocowanie w rzeczywistości, do wyprowadzki Hiszpana droga jest długa. Przede wszystkim mamy tutaj klasyczny przypadek prawa małych liczb. Na podstawie dwóch rund, w których Jorge ewidentnie nie miał szczęścia, trudno jest wyciągać jakiekolwiek sensowne wnioski. Choć szefostwo Ducati już teraz jest na skraju załamania nerwowego, będzie musiało poczekać na kilka kolejnych wyścigów, aby zobaczyć jak rzeczywiście trzykrotny Mistrz Świata radzi sobie z ich motocyklem. Dovi jest w czołówce, ale Włoch jeździ na Desmosedici od lat i sam (razem ze Stonerem) głośno prognozował przed sezonem, że Jorge będzie musiał włożyć dużo pracy w dopasowanie się do nowego sprzęgu.  Ponadto w przypadku pozbycia się Lorenzo Ducati będzie musiało wypłacić mu kolejne grube miliony w ramach kompensacji za zerwany kontrakt… Do tego dochodzi kwestia wizerunkowa. Bolońska fabryka nie chce po raz kolejny wysyłać w świat wiadomości, że oto kolejny mistrz świata (po Haydenie i Rossim) nie jest w stanie poradzić sobie z ich węglowo-magnezowym desmopociskiem.

Radykalne plany ponoć już jednak istnieją. Zakładają one wykopanie Lorenzo w drugiej połowie sezonu i zastąpienie go na kilka wyścigów Stonerem jadącym z dziką kartą. Warto tu jednak zauważyć, że o ile pozbycie się Lorenzo przez Ducati jest mimo wszystko mało prawdopodobne, to pozyskanie Australijczyka jako etatowego kierowcy wydaje się być kompletnie niemożliwe…

Plotki plotkami, ale mówią dużo o atmosferze panującej wewnątrz zespołu i jak widać, również w Ducati postawiono sobie te same pytania, które my wyartykułowaliśmy w naszym felietonie o po Grand Prix Argentyny…

Napisane przez

Moja przygoda z motocyklami cały czas meandruje. Dzięki temu miałem okazję ścigać się w wyścigach drogowych i brać udział w imprezach hard enduro. Kilka rzeczy pozostaje niezmiennych. Dwie najważniejsze z nich, to wiara w to, że w jeździe na dwóch kołach wciąż najbardziej istotny jest człowiek, a nie maszyna i technologia oraz fakt, że polski rynek potrzebuje porządnego motocyklowego on-line magazynu.

Możesz polubić również:

  • Krzysiek Eristof Sutkowski

    Ciekawe i w mojej opinii trafne wnioski. I właśnie pech jednych oraz szczęście drugich daje tyle emocji.

  • Krzysztof Chrzanowski

    I od kogo się teraz Jorguś odgrodzi karton-gipsem? Od mechaników? Czy od motocykla ? 🙂