Czy Volkswagen sprzeda Ducati? Moim zdaniem nie

Pod koniec zeszłego tygodnia plotki o sprzedaży Ducati obiegły świat. Plotki niebezpodstawne i nomen omen dystrybuowane przez ogromne agencje prasowe (Reuters, Bloomberg). Opierając się o anonimowe źródła oraz fakt, że Volkwagen audytuje Ducati przy użyciu zewnętrznej firmy Evercore, można wyciągnąć kilka ciekawych wniosków.

Jednym z nich jest oczywiście możliwość sprzedaży bolońskiej marki.

2012

W 2012 roku VW przez spółkę-córkę Audi AG kupił włoskie Ducati za bagatela 1,12 miliarda dolarów. Szperając w internecie dzisiaj, 5 lat później, można z bardzo ciekawej perspektywy spojrzeć na artykuły analizujące przejęcie. W większości pojawia się pytanie, czy (wtedy) produkująca ok. 40 000 motocykli rocznie spółka jest warta miliard dolarów? Dla porównania VW dostarczał w 2012 roku na rynek 8 mln pojazdów, a przychód spółki przekraczał 208 miliardów dolarów.

W wypowiedziach przedstawicieli VW z tamtego czasu pojawiają się stwierdzenia, że docelowo Ducati ma przekroczyć próg 50 000 egzemplarzy. W zeszłym roku było to 54,809 motocykli (tutaj warto zerknąć na wywiad Mariusza Łowickiego z twórcą linii Scrambler), Ducati notuje ciągłe wzrosty, gama modelowa się powiększa i myślę że można śmiało stwierdzić: marka ma się dobrze – nawet jeśli w liczba pojazdów jest daleko za BMW czy KTMem.

Według raportu z w/w Reuters’a wartość Ducati dzisiaj to ok. 1,5 mld euro (1,65 mld dolarów) i to przy przychodach na poziomie 100 mln euro rocznie. To stawia Ducati obok innych marek premium, np. Ferrari, gdzie można zauważyć równie duży stosunek wartości marki do przychodów.

Dlaczego więc Volkswagen miałby pozbyć się Ducati? Jeśli odłożymy romantyczną, motocyklową otoczkę na bok, to big biznesem rządzi pieniądz i możliwość jego mnożenia. Po „skandalu” (czytaj: chęci ukrócenia niemieckich wpływów w USA) Dieselgate, VW nadal nie wrócił do formy. Na giełdzie akcje VW sięgają 60% wartości sprzed Dieselgate, a do spłaty nadal pozostają miliardowe kary nałożone przez zupełnie nie powiązane politycznie i mające na celu tylko ochronę środowiska organizacje, takie jak amerykańskie EPA. Sprzedaż Ducati za ponad miliard euro dostarczyłaby środków, które można by spożytkować w inny sposób.

Scenariusze

Płynnie wracamy do Evercore, banku inwestycyjnego zajmującego się ewaluacją Ducati. Wedle anonimowych źródeł Evercore audytuje Włochów i finalnie ma przedstawić zarządowi VW różne scenariusze. Bez dwóch zdań na liście będzie sprzedaż. Tutaj, ponoć, pierwsze skrzypce gra hinduskie Hero oraz Chińczycy (dowolni). I jedni i drudzy w pierwszej kolejności zainteresowani byliby technologią. Nie musi być to koniecznie zła informacja dla Ducatisti na całym świecie. Volvo przejęcie przez Chińczyków zrobiło dobrze.

W szeregu stoją jeszcze mniejsze i większe fundusze inwestycyjne.

Drugi scenariusz to pozostawienie Ducati pod parasolem VW w formie niezmienionej lub zmienionej (dowolnie). Tutaj mogłyby pojawić się pomysły na zwiększenie wolumenu sprzedaży, restrukturyzacja z firmie nastawiona na zwiększenie zysku (powodzenia Ducati Corse i Jorge Lorenzo) i / lub licencjonowanie marki (vide Asusy w wersji Ferrari). Czyli: sprzedajemy i inwestujemy gotówkę w coś innego lub zostawiamy i zabezpieczamy się stałym zyskiem.

Kolejną ważną zmienną jest fakt, że fan marki Ducati, Ferdinand Piech, zaledwie miesiąc temu odsprzedał swoje udziały w spółce kontrolującej Volkswagena (Porsche SE) swojemu młodszemu bratu. Routers sugeruje, że w zarządzie zostało mało osób sprzyjającym prowadzeniu biznesu motocyklowego.

Czy w takim razie VW sprzeda Ducati?

Moim zdaniem nie. Autor jednej z publikacji dot. tematu (A&R?) słusznie zauważa, że audyt może mieć na celu wiele rzeczy. Np. uspokojenie udziałowców czy budowanie bazy pod kredyt bankowy. Evercore u podstaw w audycie obiektywnie i zewnętrznie udowodni, że Ducati to przyzwoity biznes.

Wydaje mi się, że – z wielu przyczyn – posiadanie Ducati, zwłaszcza w momencie gdy spółka jest rentowna, daje sporo możliwości. Myśląc szerzej: posiadanie rentownej i mocnej marki motocyklowej ma sens dla takiego molocha jak VW. Wizerunkowo, technologicznie i w końcu jako dywersyfikacja przychodu. W najgorszym wypadku, jak „nie będzie szło”, zawsze można zacząć wstawiać Ducati do salonów Audi i Lamborghini.

Czas pokaże. Póki co szefostwo Evercore, VW i Ducati odmówiło komentarza.

Źródło: Routers

 

Napisane przez

Jestem tak samo fanem małych pojemności, jak wielkich i bezsensownych motocykli. W branży motocyklowej kręcę się od 10 lat, na motocyklach od dziecka. W międzyczasie (bez spektakularnych sukcesów) startowałem w zawodach enduro i cross country. Kilka lat temu zakochałem się w jeździe torowej. W ramach odpoczynku od motocykli interesuję się nowymi technologiami, tańcami swingowymi (wiem...) i narciarstwem. W zalewającym internet spamie motovlogów, kompilacji wypadków i "R6-tek w litrze" nadal widzę miejsce na konkretny magazyn motocyklowy.

Możesz polubić również: