Otyłość – zagrożenie na amerykańskich drogach

Otyli Amerykanie wymagają otyłego podejścia. 

Kilka dni temu amerykański autoblog podał bardzo ciekawą informację. Okazuje się, że Amerykanie zmuszeni będą do zmiany manekinów używanych w testach zderzeniowych. Stosowane niezmiennie od lat ’70 manekiny są zbyt szczupłe, co w rezultacie generuje dane nieodpowiadające przeciętnym kierowcom w USA. Obecnie średnia waga dla amerykańskiego mężczyzny to 88 kg, o blisko 10 kg więcej niż 40 lat temu. Różnica w wadze kobiet jest zbliżona.

Manekiny nie zmieniły się od dekad, ale populacja się zmieniła. Bardzo duża liczba poszkodowanych, których możemy spotkać na oddziałach ratunkowych pochodzi z wypadków z udziałem pojazdów. Osoby które tam spotkamy nie wyglądają jak idealny manekin do testów zderzeniowych isą dużo bardziej wrażliwe na krzywdę – mówi Stewart Wang z Uniwersystetu Michigan w wypowiedzi dla ABS News.

„Osoby bardziej wrażliwe na krzywdę”, jak to poetycko ujął Wang, to kierowcy otyli i kierowcy w podeszłym wieku. Teraz jednak dzięki współpracy w/w uniwersytetu z producentem manekinów Humanetics powstają dwa nowe manekiny: otyły i w podeszłym wieku.

Ciekawą rzecz w powyższym filmie powiedział Jim Davies, v-ce prezydent działu inżynieryjnego w Humanetics. Davies zaznacza, że otyły mężczyzna ma dużo większe szanse na uszkodzenia dolnych kończyn, co może spowodować, że przez dłuższy okres czasu nie będzie mógł on wykonywać swojego zawodu. Może to nieco zbyt daleko idąca interpretacja, ale czy w takiej sytuacji z perspektywy ubezpieczyciela dane dotyczące wagi kierowcy nie okażą się bardzo cenne?

Sprawa pośrednio dotyczy także motocyklistów, którzy w USA nie wyglądają przesadnie lepiej. Miks otyłości i podeszłego wieku nie może być bez znaczenia dla ilości wypadków oraz ich skutków. A za takimi danymi idą: ubezpieczenia, proces produkcji odzieży i kasków, po systemy wspomagania motocyklistów. Nie jest to także dalekie od Europy. Średnia wieku dla całkiem reprezentatywnego dla Europy Zachodniej rynku niemieckiego nieprzerwanie rośnie (a liczba przejechanych kilometrów w skali rocznej proporcjonalnie spada).

Ciut fantazjuję, ale uśmiałbym się gdyby motocykle nie „zabiły” idiotyczne normy emisji spalin i legislacyjna niechęć, a otyłość i podeszły wiek…

 

Napisane przez

Jestem tak samo fanem małych pojemności, jak wielkich i bezsensownych motocykli. W branży motocyklowej kręcę się od 10 lat, na motocyklach od dziecka. W międzyczasie (bez spektakularnych sukcesów) startowałem w zawodach enduro i cross country. Kilka lat temu zakochałem się w jeździe torowej. W ramach odpoczynku od motocykli interesuję się nowymi technologiami, tańcami swingowymi (wiem...) i narciarstwem. W zalewającym internet spamie motovlogów, kompilacji wypadków i "R6-tek w litrze" nadal widzę miejsce na konkretny magazyn motocyklowy.

Możesz polubić również: