Prison Cell Bars

Więzienie za brak prawa jazdy – leczenie objawów

Wczorajsza nowelizacja Kodeksu Karnego dot. przestępstw w ruchu drogowym nabiera nieco innego wymiaru w kontekście mocno poczytnej publikacji Mariusza Łowickiego dotyczącej bezpieczeństwa na drogach w 2016 roku.  

Na przegłosowaną 239 głosami w Sejmie nowelizację można patrzeć z dwóch perspektyw. Z jednej: nietrzeźwi kierowcy powodujący śmiertelne wypadki powinni być srogo karani. Z drugiej: czy zaostrzenie przepisów nie jest leczeniem objawów zamiast przyczyn?

Nowelizacja dotyczy tzw. przestępstw w ruchu drogowym. Nowością będzie klasyfikowanie świadomej ucieczki przed policją jako przestępstwo – do tej pory było to wykroczenie karane grzywną i aresztem. Za ucieczkę przed policją grozić będzie od 3 miesięcy do 5 lat więzienia oraz sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. W 2015 roku ponad 2,5 tysiąca kierowców uciekało przed policją. I to jest przerażająca statystyka.

Kierowca, który spowoduje wypadek pod wpływem środków odurzających ze skutkiem śmiertelnym trafi do więzienia na minimum 2 lata bez możliwości otrzymania kary w zawieszeniu. W 2015 r. na 112 wyroków skazujących, 26 sprawcom wymierzono kary w zawieszeniu, w 2014 r. było 38 zawieszeń na 151 wyroków, a w 2013 r. – 93 na 252 wyroki.

Dodatkowo, jak podaje PAP:

Kierowca, który prowadziłby pojazd mimo orzeczonego przez sąd zakazu, trafi do więzienia na okres od 3 miesięcy do 5 lat. Obecnie grozi za to kara pozbawienia wolności do 3 lat. Kierowca, który prowadziłby pojazd mimo wydania decyzji administracyjnej o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami, otrzyma zaś sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Obecnie taki zakaz jest stosowany – według MS – bardzo rzadko. W 2015 r. spośród prawie 1,4 tys. osób skazanych za jazdę bez uprawnień, odebranych administracyjnie, zaledwie wobec czterech orzeczono sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.

Zastanawia mnie jak zaostrzenie kar realnie poprawia bezpieczeństwo na drogach? Na ile nietrzeźwi kierowcy powodujący śmiertelne wypadki to problem dot. ruchu drogowego, a na ile społeczny problem pijaństwa i braku wyobraźni? Zastanawia mnie kto „normalny” ucieka przed policją i jakie są tego powody?

Foto: roygreenshow.com

Napisane przez

Jestem tak samo fanem małych pojemności, jak wielkich i bezsensownych motocykli. W branży motocyklowej kręcę się od 10 lat, na motocyklach od dziecka. W międzyczasie (bez spektakularnych sukcesów) startowałem w zawodach enduro i cross country. Kilka lat temu zakochałem się w jeździe torowej. W ramach odpoczynku od motocykli interesuję się nowymi technologiami, tańcami swingowymi (wiem...) i narciarstwem. W zalewającym internet spamie motovlogów, kompilacji wypadków i "R6-tek w litrze" nadal widzę miejsce na konkretny magazyn motocyklowy.

Możesz polubić również:

  • Kajetan Sokołowski

    Nie pierwszy raz ustawodawca używa bata zamiast marchewki, jak w każdej innej dziedzinie dziedzinie życia w jaką ingeruje.

    Faktem jest że zaostrzenie kar przynosi efekty, można to doskonale zaobserwować jadąc w miesicie, gdzie tempo jazdy znacznie spowolniło. Nie tędy jednak droga, natomiast czy tak dramatyczne zaostrzenie kar przyniesie efekty, skoro już teraz wykroczenia są obłożone surowymi sankcjami? Ja śmiem w to wątpić. Kto ma wsiąść pijany, bądź naćpany do samochodu i tak to zrobi, podobnie z tymi bez uprawnień. Bardziej by należało zadać pytanie czy faktycznie 0,0 promila jest jedynym słusznym rozwiązaniem ? W wielu krajach można mieć we krwi 0,2-0,5, a w niektórych nawet 0,8. Natomiast przy wypadku ta ilość ma wpływ na orzeczenie o tym kto ponosi winę.

    Półki ustawodawca nie zrozumie, że ludzi trzeba uczyć jeździć, a nie kierować/zdawać egzaminy, to nic się nie poprawi. Ignorancja, buta i brak wiedzy z jaką poruszamy się po drogach aż kole w oczy. Zero edukacji o ruchu drogowym, zero kampanii społecznych, zero uświadamiania społeczeństwa o tym czym jest jazda samochodem/motocyklem czy z czym się wiąże. Nie wspomnę o braku ośrodków doskonalenia techniki jazdy, przeglądach który przejdzie prawie każdy rzęch. Słowem ciemnogród, ale półki władza będzie stała na przeszkodzie w zbogacaniu się społeczeństwa i będzie brak „piniędzy” nic się nie polepszy. Półki co model zamordyzmu sprawdza się.