World_Superbike_Racer_Jonathan_Rea_

Co się stało z prestiżem World Superbike?

Z naszego polskiego poletka niekoniecznie to widać, ale na zachodzie Europy coraz głośniejsza staje się dyskusja na dosyć smutny temat. Mianowicie obserwatorzy sceny wyścigowej próbują dociec przyczyn gwałtownego spadku zainteresowania World Superbike? Dlaczego w zaledwie kilka lat ta seria wyścigowa stała się… de facto zaściankowymi Mistrzostwami Świata, które budzą z roku na rok coraz mniejsze zainteresowanie. Mniej widzów na trybunach i przed telewizorami oznacza mniej sponsorów, mniejsze budżety zespołów, a w konsekwencji mniejszą liczbę zawodników, niższy poziom rywalizacji i ostatecznie – coraz mniej interesujące widowisko. I tak błędne koło się zamyka.

World_Superbike_Honda_Pata_Racing_

Tak dobrze żarło…

Mistrzostwa Świata motocykli produkcyjnych ruszyły w roku 1988 i mają w chwili obecnej blisko 30 letnią tradycję. W tym czasie WSBK dostarczyło nam niezapomnianych emocji, wykreowało niezliczone grono wspaniałych zawodników, którzy stali się inspiracją do spróbowania własnych sił na torze dla całych pokoleń motocyklistów. Aby nie zagłębiać się zbyt daleko w historię tej serii cofnę się do roku 2012, który uważam za najlepszy w ostatnich latach sezon tej serii. Wyścigi były tak emocjonujące, że nie mogłem doczekać się kolejnej rundy. Thriller jaki na Donington Park urządził Jonathan Rea nokautując w ostatnim zakręcie jadących na dwóch pierwszych pozycjach Leona Haslama i Marco Melandriego będzie pamiętany w historii wyścigów, tak jak w historii wojskowości zapamiętana została bitwa pod Kurskiem.

Niestety potem było już tylko gorzej. Z końcem sezonu 2012 dowiedzieliśmy się, że mistrzostw motocykli produkcyjnych nie będzie organizował Infornt braci Flamini, ale Dorna, która jest organizatorem motocyklowego Grand Prix. Już wtedy wielu obawiało się, że mając w garści obie serie Carmelo Ezpeleta stojący na czele Dorny będzie chciał zdegradować World Superbike tak, aby nie stanowiło ono konkurencji dla MotoGP. Wraz z przejęciem serii przez Hiszpanów pojawiły się zmiany regulaminowe, których celem miało być równanie szans poszczególnych ekip, zmniejszanie kosztów wyścigów, ale tak naprawdę jedynym wymiernym efektem tych zmian było to, że World Superbike przestało być miejscem, gdzie producenci mogą realnie rozwijać swoje konstrukcje. To musiało ograniczyć ich zainteresowanie mistrzostwami. W czerwcu 2013 jak grom z jasnego nieba na wszystkich spadła wiadomość, że BMW wycofuje się jako zespół fabryczny z WSBK. Biorąc pod uwagę, że z końcem roku 2011 wycofała się Yamaha, a Honda i Suzuki miały w owym czasie mało konkurencyjne maszyny, siłą rzeczy nie można było liczyć na ekscytujące widowisko.

World_Suerbike_Race_Start

Status quo

Oczywiście za obniżeniem zainteresowania wyścigami motocykli produkcyjnych stoi zapewne wiele powodów. Te najczęściej przytaczane to oczywiście kryzys i spadek sprzedaży motocykli sportowych w Stanach i w Europie. Pytanie jednak czy absolutnie fantastyczne widowisko, jakie urządzili nam w minionym sezonie kierowcy Grand Prix to efekt wzrostu sprzedaży prototypów MotoGP? Oczywiście nie. Śmiem twierdzić, że tak jak większość fanów piłki nożnej nie kupie na codzień w gałę, tak większość fanów MotoGP nie posiada motocykla sportowego. Inną sprawą jest nowa organizacja wyścigów i rozbicie ich po jednym wyścigu na sobotę i na niedzielę. Czy mecze piłkarskie byłby równie emocjonujące, gdyby jedną połowę rozgrywano jednego dnia, a drugą innego? Spotkałem się również z dosyć naiwnymi sugestiami, że lokalni dystrybutorzy motocykli wywierają zbyt mały nacisk na motocyklową prasę, przez co ta wykazuje zbyt mało zainteresowania mistrzostwami motocykli produkcyjnych. Pytanie czy da się na siłę zainteresować odbiorców czymś, co z uwagi na swoją naturę staje się coraz mniej ciekawe?

Wyscig_klasy_World_Superbike_na_torze_Assen_Holandia_Myślę, że problem jest gdzie indziej i świetnie ilustruje go tegoroczny kalendarz World Superbike. Zaledwie trzynaście rund, z których jedna nie wiadomo w ogóle czy się odbędzie. Czuć tu ewidentny brak chętnych do organizacji teoretycznie prestiżowych zawodów rangi Mistrzostw Świata! Pomiędzy hiszpańską rundą w Aragonii, a holenderską runą w Assen jest miesiąc przerwy. Pomiędzy rundami na Donington Park i Misano będziemy mieli trzy tygodnie nic nie robienia. Po zakończeniu rywalizacji na Laguna Seca, gdzie jedzie tylko klasa SBK, kolejne starcie odbędzie się w Niemczech dopiero 6 tygodni później, a w przypadku Supersportów mówimy o dwóch miesiącach bez rywalizacji. Po Lausitz kolejny (!) miesiąc pauzy, a na deser mamy rundę numer dwanaście, która nie wiadomo, czy w ogóle się odbędzie. Bez niej na ostatni wyścigowy weekend w Katarze czekali będzie jeszcze jeden miesiąc. Czy to wygląda jak kalendarz Mistrzostw Świata? Odpowiedź jest oczywista. Nie. Zaczynam się zastanawiać czy ten kalendarz widział ktokolwiek w Dornie…

Dorna

Tutaj płynnie dochodzimy do sedna problemu. Oczywiście, że Dorna widziała tegoroczny kalendarz SBK. Problem w mojej ocenie polega na tym, że Dorna wkłada w ostatnim czasie bardzo mało pracy w WSBK. Nawet jeśli Hiszpanie nie chcą, aby World Superbike robiły konkurencję dla MotoGP, to nie widzę powodu dla którego nie moglibyśmy mieć drugiej emocjonującej serii mistrzowskiej. Pamiętamy przecież jak wyglądały wyścigi WSBK zaledwie kilka lat temu, a mówimy tutaj o motocyklach które pochodzą w prostej linii z maszyn produkcyjnych, które w przeciwieństwie do prototypów z Grand Prix, każdy może po prostu sobie kupić i upalać. Jak się tym nie ekscytować będąc fanem dwóch kółek?

Carmelo_Ezpeleta_CEO_Dorna_Niestety brak pracy z właścicielami obiektów jest ewidentny. Dorna robi dużo, aby uruchamiać MotoGP na nowych torach, szczególnie poza Europą, a rund World Superbike nikt nie chce. Byłem ostatnio na rundzie MotoGP w Austrii. Wściekłe tłumy fanów, oprawa, śmigłowce nad głową, pełne biuro prasowe. Na tak obleganych rundach da się zarobić. Dlatego Grand Prix chcą mieć u siebie nawet takie „potęgi” motocyklowe jak Finlandia czy Węgry! Tymczasem na rundach SBK w wielu przypadkach świecą pustki na trybunach… Na czym tu zarobić?

Ze swojej perspektywy widzę też brak pracy z mediami i brak promocji serii w przestrzeni publicznej. Wystarczy porównać jak wygląda obsługa wideo zawodów na kanałach Youtube w przypadku MotoGP i WSBK.  Profile obu serii w mediach społecznościowych to dwa różne światy, podobnie zresztą jak oprawa samych zawodów.

World_Superbike_bike_downTeraz czas na najważniejsze pytanie. Czy powinniśmy oczekiwać, że w serię wyścigową, którą per noga traktuje jej organizator zainwestują duże pieniądze poważni sponsorzy? To oczywiście pytanie retoryczne. W tej wieloelementowej układance to sponsorzy są kluczem do sukcesu serii wyścigowej i jedynym sposobem na ich pozyskanie jest zdobycie serc i umysłów fanów sportów motorowych. Gdy na trybunach i przed telewizorami będą tłumi, chętni do promowania się przez sport pojawią się sami. W innym wypadku bez poważnych sponsorów nie będzie poważnego ścigania się i dotyczy to zarówno wyścigów motocyklowych i samochodowych. A bez poważnego ścigania się nie będzie prestiżu serii.

Mokry_wyscig_World_Superbike_Lausitz_

Napisane przez

Moja przygoda z motocyklami cały czas meandruje. Dzięki temu miałem okazję ścigać się w wyścigach drogowych i brać udział w imprezach hard enduro. Kilka rzeczy pozostaje niezmiennych. Dwie najważniejsze z nich, to wiara w to, że w jeździe na dwóch kołach wciąż najbardziej istotny jest człowiek, a nie maszyna i technologia oraz fakt, że polski rynek potrzebuje porządnego motocyklowego on-line magazynu.

Możesz polubić również: