Moto Expo Polska 2017 – czas na zmiany

  • moto_expo_wawa_2017_motoinsider.pl-18

Standardem stało się, że motocyklowy sezon – przynajmniej dla branży – oficjalne otwierały warszawskie targi Moto Expo. W tym roku w teorii nie było inaczej. W praktyce jednak zmęczone twarze przewijające się przez hale Expo sugerują, że czas na pewne zmiany. 

Brak KTMa, Ducati, Hondy i Kawasaki nasuwa oczywiste pytanie: na ile Moto Expo jest miarodajną i obrazującą rynek imprezą, a na ile spotkaniem (nomen omen całkiem miłym) branży motocyklowej? Zobrazuję to przykładem mojego nie-motocyklowego kumpla, który po 20 minutach zadał mi wymowne pytanie: „czy to już wszystko?”. Rozegrane w pierwszy weekend targi potrzebują czegoś więcej, żeby móc mianować się ogólnopolską imprezą motocyklową.

Zagospodarowanie hal wystawienniczych EXPO XXI, z magiczną ścianą sztucznie zagęszczającą stoiska, mogłoby (mylnie) sugerować, że motocykli i motocyklistów w Polsce jest coraz mniej. Godnie branży broniły pojedyncze firmy, z Yamahą i BMW na czele. Yamaha zaprezentowała całą gamę swoich sportowych modeli, eksponując debiutujące w tym roku R6. Nie zabrakło też motocykli z rodziny XSR, Tracer i MT. Z kolei będące na przeciwko stoisko BMW oferowało wgląd do rodziny R nineT. Zabrakło tylko Urban GS, ale sam Racer i Scrambler cieszyły się sporą popularnością.

R nineT Racer do lansu w stylu klasycznym.

Pojedyncze modele, za to na bardzo przyjemnym stoisku, pokazał polski oddział Harley’a. Z marek premium wystawiało się Suzuki, z mocno obleganym GSX-R1000 i GSX-R1000R. Na moje oko pod względem ilości pojazdów i „bogatego” wystroju brylował należący do Almotu Triumph. Było wszystko i w każdej wersji.

Przechodząc do marek budżetowych – dużo działo się na stoisku Rometa. Romet próbuje odpowiadać na trendy i w ofercie obok Classica 400 pojawią się kolejne wersje: scrambler i cafe racer. Od tego roku jest także homologacja wózka bocznego do 400-ek. Wiem, wiem, to totalnie bez sensu, ale na myśl o bocznym wózku niezdrowo się ekscytuję.

Najwięcej nowości nomen omen na stoisku Rometa. Powyżej ADV 400.

Do tego AJP z nowym PR7, Junak z premierami 125-ek, Kymco AK oraz kilku większych i mniejszych producentów akcesoriów i gadżetów.

Niestety, w mojej ocenie to zbyt mało by być największą motocyklową wystawą w Polsce. W cale nie gorzej wyglądają w teorii mniejsze targi wrocławskie. A wielokrotnie więcej za podobne pieniądze można otrzymać na poznańskim Motor Show, gdzie braki w motocyklach uzupełniają nowości samochodowe.

Akurat R6 z chęcią zabrałbym do domu…

Wieść gminna niesie, że przyszłoroczne targi warszawskie przeniosą się do nowej lokalizacji. Myślę, że zmiana lokalizacji i profilu (może w kierunku b2b?) dobrze zrobiłaby Moto Expo.

Foto: K. Łowicki

 

Napisane przez

Jestem tak samo fanem małych pojemności, jak wielkich i bezsensownych motocykli. W branży motocyklowej kręcę się od 10 lat, na motocyklach od dziecka. W międzyczasie (bez spektakularnych sukcesów) startowałem w zawodach enduro i cross country. Kilka lat temu zakochałem się w jeździe torowej. W ramach odpoczynku od motocykli interesuję się nowymi technologiami, tańcami swingowymi (wiem...) i narciarstwem. W zalewającym internet spamie motovlogów, kompilacji wypadków i "R6-tek w litrze" nadal widzę miejsce na konkretny magazyn motocyklowy.

Możesz polubić również:

  • Krzysiek Eristof Sutkowski

    „Spotkanie branży motocyklowej” to bardzo trafne podsumowanie tego wydarzenia. Nie są to targi, jakie mogliśmy oglądać przed dekadą, niemniej są potrzebne. Odświeżenie z pewnością się przyda.