Motocykl_WP_Moto2_
Od roku 2017 KTM będzie w każdej klasie Grand Prix

Kontrakt Triumpha w Moto2 – business as usual

Nie ukrywam, że wiadomość o kontrakcie dla Triumpha na dostawy silników dla klasy Moto2 przyjąłem z lekkim zaskoczeniem. Nie dlatego, że wątpię w niezawodność jednostek napędowych brytyjskiego producenta, czy też w to, czy zdoła się on wywiązać z umowy od strony technicznej i logistycznej. Moje zaskoczenie wzięło się stąd, że decyzja Dorny idzie pod prąd temu, co specjaliści z branży określają jako kierunek koniecznych zmian w Grand Prix. O czym mówię? 

Gdzie dziś są wyścigi?

Mówię przede wszystkim o tym, że wyścigi stają się (generalnie rzecz ujmując) z roku na rok coraz szybsze. Niedawno miałem okazję rozmawiać z Kurtem Triebem. Niemiec był szefem zespołu projektowego pierwszego silnika GP KTM o pojemności 990cc używanego w 2005 roku. Od tamtego czasu Kurt pomagał austriackiej firmie zdominować motocross, odpowiedzialny był także za przygotowanie silników dla klasy Moto3 do modelu RC250GP. Teraz rozwija projekt RC16 z KTMem. To on odpowiada za przygotowanie silników do sportu w KTM Factory Racing. I to właśnie on w naszej rozmowie zauważył, że osiągi współczesnych wyścigówek są zbyt wyśrubowane. W Mugello motocykle klasy MotoGP osiągają na prostej 350 km/h, w Moto2 Dominique Aegerter jechał w kwalifikacjach ponad 290 km/h! Jak zauważył Trieb:

Osobiście wolałbym silniki o mniejszej pojemności, bo parząc w przeszłość staje się oczywiste, że odejście od silników 800cc było błędem. Obecne silniki są po prostu za mocne, ale potrzebujesz tej mocy na prostych. Obecny regulamin z pewnością daje ludziom od elektroniki mnóstwo pracy.

Nie tylko zresztą ludziom od elektroniki. Ostatnie smutne wydarzenia na torze Catalunya, gdy życie stracił Luis Salom pokazują, że coraz więcej pracy z zabezpieczaniem obiektów będą mieli zarządcy torów. To prawda, że Salom nie zginął dlatego, że jego silnik był zbyt mocny, ale ciągły wzrost osiągów sprawia, że np. w zakręcie numer 10 katalońskiego toru rozpędzone motocykle potrafiły w klasycznej konfiguracji tego zakrętu dolatywać do muru z opon, a na poszerzenie pułapki żwirowej nie ma w tamtym zakręcie miejsca. Rozwiązaniem musi być zmiana w układzie toru, co odnosi się również do feralnego zakrętu na którym zginął Salom. Ten problem z czasem będzie się powtarzał na kolejnych obiektach, szczególnie na tych które mają układ wytyczony przez naturalny układ terenu na którym się znajdują.

Moto2_engine_

Silnik Hondy CBR600RR przygotowany dla zespołów Moto2

Osobną kwestią jest to, że motocykle sportowe jeżdżą coraz szybciej nie tylko dzięki mocy silników. Coraz lepsze są zawieszenia, coraz lepsze są opony, nieustannie rozwija się elektronika i osprzęt. Dzięki temu maszyny Moto2 są dziś znacznie szybsze, niż były kilka lat temu. Sam Lowes w kwalifikacjach do 2016 GP Włoch wykręcił czas 1’51.965. W 2010 roku Andrea Iannone na tym samym obiekcie z takim samym silnikiem Hondy zainstalowanym w ramie pojechał 1’55.598. Blisko 4 sekundy różnicy to przepaść.

Gdzie dziś są zawodnicy?

Gdy rozmawiamy o klasie takiej jak Moto2, dobór napędu nie ma żadnego znaczenia dla zawodników. Pomysł wykorzystania regulaminowego silnika ma tak wielu zwolenników, jak i przeciwników, ale jego bezdyskusyjną zaletą jest to, że wyrównuje szanse poszczególnych ekip i ich kierowców. Moto2 jest wspaniałym spektaklem do oglądania, bo nawet pod koniec wyścigu najczęściej nie wiadomo kto zostanie jego zwycięzcą. Kilku zawodników potrafi wjeżdżać w ostatnie okrążenie praktycznie łeb w łeb. Ujednolicone napędy z pewnością się do tego przyczyniają, podobnie zresztą jak do redukcji kosztów.

Grand_Prix_racing_

Motocykl klasy Moto2

Jeśli zatem nie ma większego znaczenia jaki zastosujemy silnik, to dlaczego by nie wykorzystać czegoś mniejszego i słabszego? Nowy silnik z KTMa 790 Duke, albo sprawdzony dwucylindrowiec z Monstera 821? Coś co będzie miało 110-120 KM, co będzie nadawało się do sportu, ale co jednocześnie sprawi, że całościowo klasa Moto2 będzie nieco wolniejsza i tym samym bezpieczniejsza.

Business as usual

Firma z Hinckley przejmie dostawy silników od Hondy, która do końca tego roku dostarcza jednostki napędowe pochodzące z CBR600RR. Brytyjczycy zastąpią je 3 cylindrowymi piecami o pojemności 750cc i mocy aż 160 KM. Ten silnik ma wkrótce zadebiutować w nowym ulicznym Street Triple. Oczywiście można stwierdzić, że napęd ten będzie o „zaledwie” 10-20 KM mocniejszy od silnika Hondy, ale nie dajcie się zwieść pozorom. Moment obrotowy generowany jest przede wszystkim z pojemności i z powierzchni tłoków. W 750-tce będzie on znacznie większy, niż w 4-cylindrowej 600-tce. Pole pod wykresami mocy i momentu obrotowego w przypadku Triumpha będzie dużo większe, a to oznacza dużo lepsze osiągi.

Dlaczego nie można było wykorzystać standardowego pieca z Daytony 675? Pewnie dlatego, że chodzi o promocję nowego trzycylindrowca, a nie tego starego… tak czy siak od 2019 roku klasa Moto2 przyspieszy i to znacząco. Jak się to ma do bezpieczeństwa zawodników i modyfikowania torów? Obawiam się, że wprowadzenie nakazu korzystania z kombinezonów wyposażonych w poduszki powietrzne nie załatwi sprawy.

I tutaj, nieco na okrętkę, dochodzimy do sedna sprawy. Wyścigi motocyklowe, a szczególnie Grand Prix, to biznes jak każdy inny. Oczywiście nie znam szczegółów kontraktu Triumpha z Dorną, ale myślę, że bezpiecznie możemy założyć, że obie strony są z niego zadowolone. Dla Dorny to pieniądze, a dla Triumpha to prestiż i reklama. A że trzeba będzie jeszcze dalej odsuwać bandy na torach? Trudno, co robić…

Napisane przez

Moja przygoda z motocyklami cały czas meandruje. Dzięki temu miałem okazję ścigać się w wyścigach drogowych i brać udział w imprezach hard enduro. Kilka rzeczy pozostaje niezmiennych. Dwie najważniejsze z nich, to wiara w to, że w jeździe na dwóch kołach wciąż najbardziej istotny jest człowiek, a nie maszyna i technologia oraz fakt, że polski rynek potrzebuje porządnego motocyklowego on-line magazynu.

Możesz polubić również:

  • Podoba mi się tekst. Zgadzam się. Jednak, nie do końca… nie da się zatrzymać/zwolnić rozwoju nawet nie technologii a po prostu, czasów okrążeń. Jak Bolt biega dychę tyle-i-tyle poniżej 10s to nikt nie chce oglądać Bolta który biega w 10.02 🙂 Lud chce krwi i igrzysk. A to własnie prowadzi to pewnych konsekwencji… Ale to jest sport. Biznes. Rywalizacja.