Przerost formy nad treścią? Romaniacs 2017

Gdy czołowy zawodnik określa jedną z sekcji jako „idiotyczną”, wiedz, że coś się dzieje…

Jonny Walker przed kilkoma chwilami ogłosił, że wycofuje się z tegorocznej edycji Red Bull Romaniacs. Walker wycofał się na starcie trzeciego dnia imprezy z powodu kontuzji, której nabawił się wczoraj na sekcji Holy Rock. Sekcji, którą pod koniec drugiego dnia określił jako idiotyczną. Zobaczcie dlaczego:

Rozumiem ciągłe podnoszenie poziomu rywalizacji. Rozumiem szukanie granic. Ale jeśli wiadomo, że element jest nieprzejezdny i pokonanie przeszkody wymaga zrzucenia motocykla i spadnięcia za nim, to czy to nadal wyścig?

Najbardziej jednak niepodoba mi się „upadlanie” profesjonalistów. Wystawianie ich na sytuacje, które bez większego powodu podnoszą ryzyko kontuzji (jak widać na załączonym obrazku). Wiem, wiem – „chleba i wina”. Red Bull ma się sprzedawać, a gawiedź ma klaskać. Moim jednak zdaniem gdzieś jest granica i Walker spadający jak marionetka za motocyklem, na zjeździe z którego się nie da zjechać, ją wyznacza.

Dodam tylko, że świetnym przykładem przerosty formy nad treścią był Erzberg 2015. Promotor, media, w/w Red Bull – wszyscy post factum promowali event jako imprezę z „czterema zwycięzcami”. Było ich czterech, bo cicho zastrajkowali przed bezsensownością przeszkód i razem wjechali na metę.

Może się starzeje, ale wolałbym oglądać zawodników jadących przez 4. dni łokieć w łokieć, a nie zmuszonych do pomagania sobie na podjazdach. Bardziej bawi mnie patrzenie jak Jarvis pokonuje technicznie kolejne sekcje, pokazując kunszt i lata ciężkiej pracy, niż jak musi zrzucać motocykl w przepaść. Ale może się starzeje i może się nie znam.

Napisane przez

Jestem tak samo fanem małych pojemności, jak wielkich i bezsensownych motocykli. W branży motocyklowej kręcę się od 10 lat, na motocyklach od dziecka. W międzyczasie (bez spektakularnych sukcesów) startowałem w zawodach enduro i cross country. Kilka lat temu zakochałem się w jeździe torowej. W ramach odpoczynku od motocykli interesuję się nowymi technologiami, tańcami swingowymi (wiem...) i narciarstwem. W zalewającym internet spamie motovlogów, kompilacji wypadków i "R6-tek w litrze" nadal widzę miejsce na konkretny magazyn motocyklowy.

Możesz polubić również: