YZ450F YZ 450 USA CAN 2018

Nowa jakość i nowy kierunek

Nie przepuszczałem, że aż tyle może podziać się w świecie offroadu. I to w ostatnich 2-3 latach. Najpierw KTM zaprezentował kontrolę trakcji w endurówkach i crossówkach, a niedługo później Honda pokazała nową, ultra łatwą w prowadzeniu CRF450R wykorzystującą tytanowy zbiornik paliwa. 

Europejska premiera Yamahy YZ450F miała miejsce w cudownym ośrodku sportowym Ottobiano Motorsport. Trzy na bieżąco nawilżane i równane tory motocrossowe, tor kartingowy, strefa FMX i pitbike, duża restauracja, hotel, sanitariaty. Wszyscy także pod sztucznym oświetleniem. Co ciekawe, w ciągu dnia, w tygodniu, jeden z torów był praktycznie pełen. Na drugim znajdowała się ekipa Yamaha Motor Europe, kilkanaście świeżych YZ450F, dziennikarze z całej Europy i nawet ex-Mistrz Świata w Motocrossie Romain Febvre.

Pytałem Romaina Febvre gdzie jest ode mnie szybszy. Mówił, że nawet w paddocku…

Yamaha w swojej historii prezentowała kilka rewolucyjnych rozwiązań. W 1997 roku prototypowa YZM400f była pierwszym czterosuwem, który wygrywał w amerykańskim supercrossie – jeszcze w czasach mocarnych, dwusuwowych 500-ek. Rok później światło dzienne ujrzał model produkcyjny, a w 2001 roku Yamaha zaprezentowała ćwiartkę (w trakcie, gdy nikt z konkurencji nie miał jeszcze dużej pojemności w 4T!). W 2010 roku o YZ450F z przechylonym w stronę środka ciężkości cylindrem i obróconą głowicą mówiono, że przyspiesza lepiej niż samochód NASCAR. Był to także największy problem pierwszej YZ z „nowej generacji”.

Dziś jednak nie bezpośrednio o YZ450F, a o zmianach i kierunkach jakie nadają producenci. Bo okazuje się, że w offroadzie nie powiedziano ostatniego słowa.

YZ450F 2018 w pigułce

Nowa YZ jest rzeczywiście nowa. Głowica z 4. tytanowymi zaworami i dwoma wałkami rozrządu przeszła lifting (dłuższy czas otwarcia zaworów), tłok posiada inną powłokę i budowę, a jednostka napędowa ma wyższą kompresję. Największą zmianą jest oczywiście seryjny rozrusznik. Ten znalazł miejsca za cylindrem, co zmniejszyło kąt jego odchylenia (z 8,2 do 6,2 stopni). By skompensować wzrost masy związany z wykorzystaniem e-startera, Yamaha skorzystała z lekkiego, litowo-jonowego akumulatora.

Nowa YZ450F prezentuje się zabójczo.

Kilka małych-dużych zmian dotyczy także ramy, sposobu mocowania silnika czy w końcu budowy zawieszenia (KYB SSS przód i KYB tył). Popracowano także nad ergonomią – rejon osłon chłodnicy jest węższy, co sprzyja zajmowaniu wygodnej pozycji w zakręcie. Zbiornik paliwa zmniejszono, a typowo dla Yamahy ulokowany wysoko filtr powietrza teraz dużo łatwiej wyciągnąć i wyczyścić (jedna szybkozłączka). W praktyce jednak największą zmianą jest aplikacja Power Tuner App.

Technologia w służbie prędkości

Aplikacja nie jest niczym specjalnie nowym. Yamaha w przeszłości oferowała urządzenie, które pozwalało kombinować w ustawieniach jednostki napędowej. Power Tuner był dostępny jako akcesorium z bogatego katalogu GYTR. Teraz jednak funkcjonalność jest „wbudowana” w pojazd. Wystarczy smartfon z dedykowaną, darmową aplikacją (Android i iOS). Na specjalnym module przymocowanym do ramy pomocniczej znajdziemy hasło. Moduł generuje WiFi, więc pozostaje połączyć się z siecią i bawić w specjalistę od tuningu.

Aplikacja posiada 3 preinstalowane mapy oraz możliwość tworzenia własnych. 16 punktów dla mapy zapłonu i osobno 16 punktów dla mapy paliwa. Naszą twórczością można dzielić się z kolegami, wysyłając im plik np. drogą mailową. Oczywiście muszą posiadać nową YZ450F by zrobić z niego pożytek.

Czy tak będzie wyglądać przyszłość?

Funkcjonalność jest ogromna, a zmiany wyczuwalne. Aplikacja póki co jest może mało porywająca pod względem designu i niekoniecznie intuicyjna, ale jestem przekonany, że w tym temacie sporo się zmieni (przecież wystarczy prosta aktualizacja). Dodatkowo brakowało mi np. możliwość zaprogramowania guzika na kierownicy i szybkiego przełączania się pomiędzy mapami. Prosta rzecz i pewnie niekoniecznie amatorowi potrzeba, ale jeśli idziemy w gadżety – idźmy pełną gębą.

Co to oznacza?

Puryści mogą się oburzać. Domeną offroadu zawsze było bezpośrednie połączenie motocyklisty z maszyną i terenem w którym się porusza. W motocyklach szosowych po drodze jest ride-by-wire, IMU, czujniki i w końcu komputer podejmujący sporo decyzji za nas. Offroad zawsze był mniej skomplikowany . Czy jednak motocyklom szosowym rozbudowana elektronika cokolwiek odebrała?

Moim zdaniem nie. W praktyce szybcy są jeszcze szybsi, a ci wolniejsi jeżdżą bezpieczniej. W praktyce także nie da się oszukać fizyki i najlepsza elektronika nie uratuje przed błędami technicznymi czy ułańską fantazją. W moim odczuciu w offroadzie zasady są te same.

Nie zmienia to faktu, że – co jest poniekąd zaskoczeniem – w najbliższych latach zaobserwujemy sporą rewolucję jeśli chodzi o jazdę w terenie. Obstawiałem, że nadejdzie ona ze strony pojazdów elektrycznych, ale zanim to nastąpi,w terenie pojawi się rozbudowana elektronika. Kontrola trakcji? Możliwość edytowania pracy jednostki napędowej? Już to mamy. A co powiedzielibyście na adaptacyjne zawieszenie?

To tego coraz lżejsze motocykle dzięki zastosowaniu lekkich, wytrzymałych materiałów. Jakiś czas temu pisałem o zupełnie nowym projekcie opon Bridgestone’a. W offroadzie, gdzie z natury rzeczy jest mniej przyczepności i wyższe prawdopodobieństwo przebicia opony, łatwiej kombinować w temacie niż na szosie.

Pointując: warto obserwować to, co będzie działo się w najbliższych latach w offroadzie. Mam przeczucie, że podzieje się wiele. A później już tylko świst bezszczotkowych silników i rozmowy przy bezglutenowym piwie o pojemności baterii i czasie ładowania. Ahh….  

 

Napisane przez

Jestem tak samo fanem małych pojemności, jak wielkich i bezsensownych motocykli. W branży motocyklowej kręcę się od 10 lat, na motocyklach od dziecka. W międzyczasie (bez spektakularnych sukcesów) startowałem w zawodach enduro i cross country. Kilka lat temu zakochałem się w jeździe torowej. W ramach odpoczynku od motocykli interesuję się nowymi technologiami, tańcami swingowymi (wiem...) i narciarstwem. W zalewającym internet spamie motovlogów, kompilacji wypadków i "R6-tek w litrze" nadal widzę miejsce na konkretny magazyn motocyklowy.

Możesz polubić również: