Druga strona medalu: wypadek i rekonwalescencja Roczena

David Vuillemin w wywiadzie dla pulpmx powiedział, że walka o tegoroczne mistrzostwo trwała 2,5 wyścigu. Wypadek Roczena nie daje złudzeń, że Francuz ma rację. 

Trzecia runda AMA Supercrossu. Ken Roczen (Honda) jest liderem klasyfikacji punktowej 450SX z delikatnie depczącym mu po piętach Ryanem Dungey’em (KTM). Co by o Roczenie nie mówić, jego przewaga w pierwszych dwóch rundach jest wyraźna. Prędkość, odporność na presję, dobrze przygotowany motocykl i pewność siebie – ostatnimi czasy nieco zarozumiały (nie bezpodstawnie) Niemiec ma wszystkie składowe by zdobyć Tytuł. Do czasu, gdy dzieje się to:

Cytując klasyka: „i po przysłowiowej grze”. Złamanie lewej ręki zawodnika Hondy jest na tyle skomplikowane, że wyłącza go z rywalizacji przynajmniej na kilka najbliższych rund. Ken zresztą dość ochoczo dzieli się zdjęciami z 3-ciej (w ciągu jednego tygodnia) operacji:

Nie jest to widok przyjemny, ale uświadamia na jakim limicie jeżdżą zawodnicy najwyższych rangą serii na świecie. Obok wysokich premii i sławy jest jeszcze powyższe.

Dungey bez konkurencji

Kontuzja Roczena otwiera drzwi do kolejnego mistrzostwa dla Ryana Dungey’a. The Dunge już teraz posiada niewielką przewagę punktową nad zespołowym kolegą Marvinem Musquin. Nawet jeśli amerykańskie media próbują zrobić z rywalizacji sensację („Czy między zespołowymi kolegami są zgrzyty?!”), to nie widzę możliwości, żeby Masquin był w stanie dorównać tempem i konsekwencją Dungey’owi. A to oznacza, że walka o tytuł w AMA Supercrossie skończyła się na felernym skoku Roczena.

Wiem, wiem – w stawce jest masa utalentowanych zawodników. Ale czy na tyle, żeby pogonić gościa, który blisko 80 razy wygrywał w seriach AMA? Moim zdaniem nie.

Najbliższa runda AMA Supercrossu już 28. stycznia w Phoenix. 

 

Napisane przez

Jestem tak samo fanem małych pojemności, jak wielkich i bezsensownych motocykli. W branży motocyklowej kręcę się od 10 lat, na motocyklach od dziecka. W międzyczasie (bez spektakularnych sukcesów) startowałem w zawodach enduro i cross country. Kilka lat temu zakochałem się w jeździe torowej. W ramach odpoczynku od motocykli interesuję się nowymi technologiami, tańcami swingowymi (wiem...) i narciarstwem. W zalewającym internet spamie motovlogów, kompilacji wypadków i "R6-tek w litrze" nadal widzę miejsce na konkretny magazyn motocyklowy.

Możesz polubić również: