Suzuki oskarżone o kłamstwo na temat emisji spalin

Suzuki może zostać oskarżone o kłamstwo na temat emisji spalin. Na razie problemy ma jeden z pracowników Suzuki Motor America, który odpowiedzialny był za składanie raportów do Agencji Ochrony Środowiska – Environmental Protection Agency (EPA) – odpowiedzialnej za nadzór nad emisją spalin przez pojazdy sprzedawane w USA.

O co chodzi? Do sądu w Michigan trafiło 2 czerwca zawiadomienie, że Wayne Powell, pracownik Suzuki, naruszył zapis paragrafu  § 7413 (c)(2)(A) stanowiącego część Prawa Czystego Powietrza (Clean Air Act), odnoszącego się bezpośrednio do „certyfikacji zgodności” pojazdów z amerykańskimi normami.

Według zawiadomienia EPA, Powell podał nieprawdziwe dane sprzedażowe dla modeli Suzuki z roku 2012, manipulując danymi tak, aby sprzedaż Suzuki i całościowa emisja spalin sprzedanych przez koncern pojazdów zmieściła się w amerykańskiej normie.

W Stanach Zjednoczonych EPA pozwala producentom motocykli łączyć pojazdy w kategorie silnikowe. Następnie znając liczbę sprzedanych pojazdów w danej grupie i znając średnią emisję spalin dla każdej grupy, EPA oblicza zgodność całościowej emisji z Clean Air Act. To upraszcza całą procedurę, ponieważ certyfikowanie grup pojazdów jest szybsze i tańsze, bez konieczności homologacji każdego modelu pojazdu i jego poszczególnych wersji.

Jednym z narzędzi kontroli producentów motocykli są roczne raporty sprzedaży, w których podawane są dokładne liczby pojazdów wprowadzane na rynek. Bazując na raporcie za rok 2012 EPA dopatrzyła się, że Suzuki sprzedało w tamtym roku więcej motocykli, niż zakładano i w czterech grupach silnikowych przekroczona została dopuszczalna emisja spalin.

W rezultacie tego odkrycia Wayne Powell przygotował dla EPA wyjaśnienie, zgodnie z którym Suzuki przeniesie część tej emisji do rezerwowej puli emisji, co oznaczać miało że producent pomimo zwiększenia sprzedaży ciągle pozostał w zgodzie z limitami Clean Air Act. Problem w tym, że zdaniem EPA Suzuki nie miała do dyspozycji żadnej rezerwowej puli emisji i w związku z tym nie może nigdzie „przenieść” wyprodukowanych spalin.

Co niewiarygodne Powell „zmodyfikował” wtedy roczny raport sprzedaży, tak aby liczba sprzedanych pojazdów w poszczególnych grupach silnikowych zgadzała się i nie przekraczała dopuszczalnych emisji. W wyjaśnieniu napisał, że pierwotne wartości znalazły się w raporcie na skutek błędów w oprogramowaniu i teraz wszystko jest tak jak być powinno od samego początku. Urzędnicy EPA – jak możecie się domyślać – nie kupili tej historyjki. W chwili obecnej toczy się postępowanie w wyniku którego to właśnie Wayne Powell może mieć bardzo poważne kłopoty, ale jeśli ludzie z EPA dowiodą, że wiedzieli o tym jego przełożeni (a trudno aby nie znali prawdziwych wartości swojej sprzedaży), to problemy może mieć całe Suzuki Motor America. Wszyscy mają w pamięci przypadek Volkswagena…

Prawdą jest, że wszyscy chcemy i potrzebujemy, aby nasze pojazdy możliwie najmniej oddziaływały na środowisko. Życie uczy jednak, że gdy przepisy stają się zbyt rygorystyczne i nieżyciowe, zaczynają się próby ich obchodzenia…

Napisane przez

Moja przygoda z motocyklami cały czas meandruje. Dzięki temu miałem okazję ścigać się w wyścigach drogowych i brać udział w imprezach hard enduro. Kilka rzeczy pozostaje niezmiennych. Dwie najważniejsze z nich, to wiara w to, że w jeździe na dwóch kołach wciąż najbardziej istotny jest człowiek, a nie maszyna i technologia oraz fakt, że polski rynek potrzebuje porządnego motocyklowego on-line magazynu.

Możesz polubić również: