grupa biala

Kto pyta o Tor Poznań?

Tor Poznań stał się ostatnio języczkiem u wagi w środowisku motocyklistów i są ku temu rzecz jasna dobre powody. Dlaczego nie odnosimy się do faktycznego zablokowania motocyklistom możliwości korzystania z Toru w Poznaniu? Taki jest wydźwięk wielu rozmów jakie w ostatnich dniach odbyłem oraz wiadomości do nas trafiających.

Rozumiem, że problem jest natury krytycznej. Wszyscy wiemy jaki jest status Toru Poznań w naszym sporcie motocyklowym. Niewielu jednak chce, lub jest w stanie podjąć temat kompleksowo i od samego początku. I nawet mnie to specjalnie nie dziwi, bo decyzja Wojewody Wielkopolskiego nakładająca na AW ban na imprezę Speed-Day pieczętuje lata złej woli, cynizmu oraz zwykłej ludzkiej nieudolności na działanie których wystawiony był obiekt w Przeźmierowie. Jeśli miałbym pójść w detal, to musiałbym zaszyć się na długie tygodnie i napisać prawdziwy elaborat w temacie gdzie każdy ma swoje za uszami. Nie mam jednak na to ani czasu, ani ochoty. Dlatego dociekającym o co chodzi z Torem Poznań mogę jedynie zadać kilka rozbudowanych pytań z nadzieją, że dojdą do własnych wniosków…

Zacznijmy od kraju gdzie żyjemy. Jak ocenić przepchniecie prawodawstwa które obliczone było na napędzenie zysków lobbystom, którzy pod koniec lat 90-tych wyczuli koniunkturę i wiedzieli, że z czasem konieczne będzie wprowadzenie systemu szkolenia kierowców na wzór zachodni? Taki kaktus, który teraz będzie nam latami stał w gardle to obowiązujące Prawo o Ruchu drogowym, ustawa która weszła w życie 19 sierpnia 1997 roku, czyli dokładnie 20 lat temu. W Art. 115f. 1. znajdujemy zapis: Doskonalenie umiejętności osób posiadających uprawnienie do kierowania pojazdem silnikowym jest prowadzone w ośrodku doskonalenia techniki jazdy. To nie był zapis obliczony na odebranie możliwości trenowania motocyklistom. To prawo obliczone było na skonsumowanie przez lobbystów pieniędzy kierowców ciężarówek oraz samochodów osobowych. Motocykliści zostali wrzuceni do jednego worka niejako przy okazji. To rodzi absurdalną sytuację, która nijak ma się do potrzeb motocyklistów. Bo jak przeprowadzić doskonalenie jazdy enduro w ODTJ? Podjazdy, zjazdy, jazda po rumowisku, jazda w lesie i w strumieniach? Konia z rzędem temu, kto postawi ośrodek tak wyposażony, a przecież to motocykle rejestrowane do których ujeżdżania potrzeba prawa jazdy. W świetle wspomnianych przepisów szkolenia są w sumie również bezprawne na kartingach, torach motocrossowych, bo przecież nie za każdym razem są to zawody i nie każdy ich uczestnik ma licencję zawodnika. Pod w/w przepisy można by podciągnąć Gymkhanę i wszelkiej maści konkursy albo szkolenia na zlotach. Pełen Kononowicz, w sytuacji gdzie nikt nie weryfikuje jakości szkolenia (a zapewniam Was, że z autopsji wiem, że czasem jest ona bardzo różna…), liczy się jedynie pieczątka, pozwolenia i uprawnienia. Ale to dopiero pytanie otwierające…

Drugim pytanie jest to jak ocenić działania ludzi którzy cynicznie wykorzystują to patologiczne prawo do osiągania swoich celów? Dodam że mówimy tutaj o ludziach kreujących się na Mesjaszy motocyklizmu, na trenerów, na pasjonatów, na ludzi kochających sport motocyklowy. Jak można mówić o miłości do dziecka, któremu dosypuje się do mleka trutki na szczury? Jak skomentować taką podłość? A dokładnie taki mechanizm zadziałał w przypadku sytuacji z Poznaniem.

Jaką rolę w tym bałaganie odegrały media? I te lokalne, które skompromitowały się żenującym poziomem doniesień na temat tego co dzieje się na Torze Poznań (chociażby relacjonując ubiegłoroczny śmiertelny wypadek na torze), jak i te ogólnokrajowe motocyklowe tytuły, które teraz współpracują ze szkodnikami z poprzedniego pytania?

Jakie świadectwo wystawia sobie Wojewoda Wielkopolski dając wiarę i ulegając tej manipulacji uprawianej przez hochsztaplerów i propagandystów z różnych tytułów prasowych? Mam świadomość tego, że Wojewoda musi podejmować działania zgodne z literą prawa. Pytanie brzmi jednak, czy kwalifikowanie imprezy typu track-day jako aktywności regulowanej przez Prawo o Ruchu drogowym, podczas gdy odbywa się ona na sportowym obiekcie na którym nie działa prawo o ruchu drogowym, nie zakrawa na kpinę i manifest niekompetencji? Wojewoda Wielkopolski nie musi mieć pełnej wiedzy o każdym aspekcie życia na terenie województwa, ale czy nie może opierać się na głosach sprawdzonych doradców, zamiast ulegać nagonce niekompetentnych mediów i podżegaczy?

Jak wiadomo każdy kij ma dwa końce. Zastanówmy się teraz czy można stawać w obronie AW, nawet będąc świadomym roli tego klubu w obecnym sporcie motorowym w Polsce? Bądźmy szczerzy, Automobilklub Wielkopolski przez ostatnich kilka lat skutecznie zniechęcił do siebie szerokie grono ludzi mu przychylnych. Ja wiem, że w Poznaniu liczy się przede wszystkim kasa, ale de facto zmonopolizowanie takich obszarów jak motocyklowe i samochodowe track daye musiało oznaczać, że w przypadku problemów (na które zanosiło się od dłuższego czasu), AW zostanie z nimi sam. Gdyby na terenie toru panowała zdrowa sytuacja, gdyby działała tutaj duża ilość firm rywalizujących ze sobą o klienta jakością usług, to teraz byłoby także lobby i społeczność broniące toru. Ale tego nie ma i nie będzie. Czy można się teraz temu dziwić?

Dlaczego AW nie zorganizowało ODTJ na terenie toru przez ostatnie lata? Sala wykładowa jest, płytę poślizgową dałoby się gdzieś wymalować, znalazłaby się też górka i parę innych dodatków. Na odczepnego można by też wprowadzić na stan jakieś pojazdy „szkolne”. I to wszystko można było zrobić bez pozwoleń na budowę, czyli tematu skomplikowanego przez strukturę własności toru, szczególnie że część kartingową dało się przebudować… Tyle że ludzie w Poznaniu są oszczędni. Po co bawić się w wykładanie środków na ODTJ, skoro i tak będziemy tutaj robili co się nam podoba? A może chodzi o coś zupełnie innego?

Bo kto tak naprawdę wie o co tam chodzi? Grunty pod torem w Przeźmierowie warte są grube miliony. Nie jest żadną tajemnicą, że chętnych na ten kawałek świetnie zlokalizowanego terenu jest wielu. Czy AW ma interes w utrzymaniu toru, czy w jego zaoraniu? Czy przypadkiem prostytuujące się media i krety ryjące pod torem działają we własnym interesie, czy pełnią jedynie rolę pożytecznych idiotów, którymi wysługują się szare eminencje siedzące gdzieś o wiele wyżej i precyzyjnie pociągające za sznurki? Ja nie wiem. A Wy wiecie?

Przyznam się szczerze, że trudno mi powstrzymać sceptyczny uśmiech, gdy czytam komentarze różnych strony tego zamieszania. Dużo gadania, z którego nic nie wynika. Rzuciłem tylko kilka pytań na które nie znam odpowiedzi. Jest ich oczywiście więcej. W sumie odpowiedzi na nie tworzą przestrzenne puzle, których ostatecznego kształtu nie zna chyba nikt.

I teraz sami mi powiedzcie jak to wszystko skomentować w paru zdaniach? Hm?

Pismo_Urze_du_Wojewo_dzkiego_-_Speed_Day

Napisane przez

Moja przygoda z motocyklami cały czas meandruje. Dzięki temu miałem okazję ścigać się w wyścigach drogowych i brać udział w imprezach hard enduro. Kilka rzeczy pozostaje niezmiennych. Dwie najważniejsze z nich, to wiara w to, że w jeździe na dwóch kołach wciąż najbardziej istotny jest człowiek, a nie maszyna i technologia oraz fakt, że polski rynek potrzebuje porządnego motocyklowego on-line magazynu.

Możesz polubić również:

  • L49

    Moze nie odzawsze ale na Tor Poznan jezdzialem wiele razy. Dla mnie zawsze to byl relikt PRL, czemu ? a juz mowie. Relikty RPL to glownie domki wczasowe typu Brda, ktore kiedys ktos postawil a dzis tylko docina sie kupony nie robiac doslownie nic. Wiele takich osrodkow bylyby fajnym miejscem do wczasowania ale tam nawet nikomu nie chce pomalowac sie barierek czy po prosty posprzatac. To samo jest na Tor Poznan, to tylko relikt PRL, ktory szanuja juz tylko sami sportowcy. Wladze siedza tam niczym kierownik miesnego w PRL i maja wszystko gdzies. AW pewnie liczy na grube miliony za ziemie, podzieli tomiedzy „delegatami” i tak sie skonczy przygoda Toru Poznan. Patrzac na mentalnosc polakow i tak wczesniej czy pozniej ten tor zostanie zaorany bo jest za blisko [ ja wiem, ze tor powstal na polu a to ludzie go obudowali ] ludnosci a co wazne lotniska. Ziemia pod nim to doskonale miejsce do wybudowania jakiego centrum logistycznego albo handlowego. Czy mi szkoda ? hmmmm to jest bardzo trudne pytanie. Z jednej strony szkoda z drugiej powstaly juz nowe obiekty i to w dosc szybkim czasie, ktore wypelnia luke po tym relikcie a nawet juz to robia.