Motocyklowa percepcja przestrzeni i czasu

W przypadku jazdy motocyklem czas i przestrzeń są ze sobą nierozerwalnie powiązane? Jeśli wypadki zaczynają dziać się za szybko, natychmiast zaczyna atakować nas brak przestrzeni. Jak nad tym zapanować? Przed Wami kolejny z artykułów autorstwa Andy Ibbotta koncentrujący się na technice jazdy i treningu na motocyklu. Teksty oryginalnie opublikowane w brytyjskim czasopiśmie Motor Cycle News, z czasem zostały udostępnione przez autora do innych tytułów prasowych, celem popularyzacji tematyki związanej z techniką jazdy. Andy w swoich publikacjach, nie stara się uczyć swoich czytelników jazdy na motocyklu. Tego nie da się bowiem zrobić korespondencyjnie. Wykorzystując Internet może jednak zainteresować Was tą tematyką i sprowokować do własnych przemyśleń. Miłej lektury!

Kiedy przy szybkiej jeździe zaczynasz tracić orientację w przestrzeni i wszystko dzieje się za szybko, oznacza to, że zdiagnozowałeś element techniki jazdy, nad którym musisz pracować. Potrafiąc wygospodarować sobie przestrzeń wokół siebie, będziesz w stanie jechać szybciej, nawet jeśli będzie Ci się wydawało, że jedziesz wolniej.

Percepcja przestrzeni wokół siebie to najważniejsze ograniczenie w przypadku jazdy motocyklem. Ilość miejsca którym w naszym odczuciu dysponujemy, określa jak szybko potrafimy pojechać. Im mniej mamy miejsca, tym wolniej jedziemy. Jednocześnie – i to jest ważny punkt do naszych dalszych rozważań – im mniej miejsca mamy do dyspozycji, tym szybciej w naszym subiektywnym odczuciu się poruszamy. Przyjrzyjmy się uważniej jak to wszystko działa w praktyce.

Gentlemen uwieczniony na materiale poniżej nie ma problemów z panowaniem nad czasem i przestrzenią…

Ludzkie ograniczenia

Wątłe ludzkie ciało zostało zaprojektowane przez ewolucję do poruszania się z prędkością nie większą niż 15 km/h. Przy takiej prędkości biegamy. Przy niej możemy dostrzec wszystkie rzeczy które poruszają się wokół nas, mamy wtedy czas, aby zmienić kierunek ruchu, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wyobraź sobie, że biegniesz zatłoczoną ulicą z taką prędkością. Czy obecni na chodniku przechodnie znacząco będą Cię spowalniali?

Nie. Oczywiście, że nie (chyba że mówimy o przedzieraniu się przez tłum w centrum handlowym podczas świątecznych zakupów). Bawiąc się w berka w szkole mogłeś biegać ile sił w nogach, ale i tak byłeś w stanie wygospodarować na tyle uwagi i czujności, aby gwałtownie skręcić lub zawrócić. Działo się tak, ponieważ Twój mózg był w stanie bezproblemowo odnajdywać się w przestrzeni wokół Ciebie.

Jak już wcześniej wspomnieliśmy działo się to przy prędkości 15 km/h. Teraz poruszasz się z prędkością ponad 140 km/h i zbliżamy się do zakrętu, który pokonasz z szybkością 50 km/h. W chwili gdy jedziesz 140 najprawdopodobniej czujesz się spokojny i opanowany. Widzisz obie strony drogi, wiesz, ze zakręt który się zbliża będzie w prawo. Jak na razie idzie świetnie. Przestrzeń i jej odbiór rzadko wydają się być problemem gdy poruszasz się wyprostowany i na prostym odcinku drogi. Prawdę mówiąc w szkole mieliśmy do dyspozycji wiele motocykli, w tym takie, których prędkość maksymalna przekraczała 300km/h i muszę przyznać, że na pasie startowym lotniska różnica w odczuwaniu prędkości pomiędzy 200 km/h, a 300 km/h jest w gruncie rzeczy niewielka. Zaczyna być ona jednak oczywista w chwili gdy zaczynasz hamować, gdy przed Tobą zaczyna być widoczny koniec pasa, lub gdy coś zaczyna iść niezgodnie z Twoim planem. We wszystkich tych przypadkach to redukcja dostępnej przestrzeni zmienia postrzeganie prędkości. Gdyby te przejażdżki z maksymalnymi prędkościami, zamiast na lotnisku, odbywały się na wąskiej drodze, mielibyśmy ogromne problemy z osiągnięciem i utrzymaniem prędkości maksymalnej, ponieważ poruszanie się wydawałoby się o wiele szybsze, niż było w rzeczywistości.

Za szybko?

Wróćmy do naszego zbliżającego się zakrętu. Wiemy, że wjeżdżamy w niego szybko, ponieważ zaczyna się ograniczać ilość przestrzeni, którą dysponujemy. Nie widzimy tego co jest za zakrętem, natomiast asfalt po którym możemy jechać prosto szybko się kończy. Zaczynamy więc hamować (aby nasza głowa mogła myśleć o czymś innym) i staramy się ocenić przestrzeń którą dysponujemy, tak aby podjąć bardzo ważną decyzję dotyczącą punktu wejścia w zakręt. Im większe zagrożenie dostrzegamy po zewnętrznej, tam gdzie moglibyśmy ewentualnie wyjechać (pułapka żwirowa, przepaść, rów), tym bardziej skłonni jesteśmy do wcześniejszego wprowadzenia motocykla w zakręt. Dzieje się tak, ponieważ nasz mózg w ten sposób stara się wygospodarować więcej przestrzeni w której mógłby się poruszać.

Jeśli cofniesz się pamięcią do zakrętu, który przejechałeś naprawdę ostro, zapewne zwróciłeś uwagę na dwie dziwne rzeczy, które dzieją się z Twoją percepcją, w czasie jego pokonywania. Jest ich jednak więcej, i to zarówno na wejściu, jak i na wyjściu z zakrętu. Środek zakrętu wydaje się być tym momentem, gdy nasza przestrzeń zostaje najbardziej zredukowana, jest to jednocześnie obszar, który jest najbardziej kluczowy. Na wejściu w zakręty najczęściej jest nieźle, wyjścia z zakrętów rzadko stanowią problem, jednak szczyt zakrętu to chwila gdy mamy wokół siebie najmniej przestrzeni, choć właśnie wtedy potrzebujemy jej najbardziej.

Czy gdybyś miał w szczycie zakrętu tyle miejsca, ile masz ile masz go na prostej, czy byłbyś w stanie pojechać szybciej? Czy czułbyś się bardziej komfortowo? Czy czułbyś się pewniej? Odpowiedź na wszystkie pytania brzmi oczywiście – tak! Kiedy pokonujesz zakręt prawidłowo, przejedziesz go szybciej, nawet jeśli subiektywnie będzie Ci się wydawało, że przemieszczasz się wolniej. Jeśli tak się dzieje, oznacza to, że lepiej wykorzystujesz przestrzeń którą masz wokół siebie.

Problem zawężającej się przestrzeni ujawnia się najbardziej w szczycie zakrętu, z uwagi na to, że jest to ten moment, gdy motocykl jest najmocniej pochylony, gdy masz do dyspozycji najmniej przyczepności, a są to rzeczy, które wymagają ogromnej ilości uwagi z Twojej strony. W wyniku tego, najczęściej zbyt mało uwagi poświęcamy niezwykle istotnej przestrzeni, którą mamy do dyspozycji.

Wszystko jest w głowie

Możemy spojrzeć na to zagadnienie także z innej strony, konkretnie od strony prędkości. Weźmy za przykład Twój ulubiony zakręt, który jeździsz z prędkością 80 km/h. Przejedź go z prędkością 70 km/h i nagle zdasz sobie sprawę o ile było to łatwiejsze – nie z powodu zmniejszenia prędkości, ale z powodu dodatkowej uwagi, którą mogłeś uwolnić i skoncentrować na obserwacji przestrzeni wokół siebie. Następnie pokonaj ten sam zakręt z prędkością 82 km/h, a zdasz sobie sprawę z tego, jak dużo Twojej uwagi to pochłania i jak mocno zawęziła Ci się przestrzeń wokół Ciebie. Gdy jedziesz szybciej, pochylasz się mocniej, Twoja głowa jest niżej, bardziej spajasz się z motocyklem. Przy kolejnym przejeździe pokonaj zakręt ponownie przy prędkości 82 km/h, ale upewnij się, że masz wyżej uniesioną głowę, że obserwujesz przestrzeń przed Tobą szerzej, niż tylko na szerokości jezdni lub toru. Nagle okaże się, że 82km/h odczuwasz jak 70 km/h.

Zwróć na to uwagę podczas swojej następnej jazdy. Czym różnią się zakręty pokonywanie płynnie, pewnie i pod pełną kontrolą od tych w których czujesz się niekomfortowo i lekko niepewnie? Różnią się tym jak obierasz i wykorzystujesz przestrzeń, którą masz wokół siebie.

Napisane przez

Moja przygoda z motocyklami cały czas meandruje. Dzięki temu miałem okazję ścigać się w wyścigach drogowych i brać udział w imprezach hard enduro. Kilka rzeczy pozostaje niezmiennych. Dwie najważniejsze z nich, to wiara w to, że w jeździe na dwóch kołach wciąż najbardziej istotny jest człowiek, a nie maszyna i technologia oraz fakt, że polski rynek potrzebuje porządnego motocyklowego on-line magazynu.

Możesz polubić również: